facebook

Audycje Tomka Beksińskiego

« Aktualności 816 18 września 2014r. o 23:37

Jak w przypadku wielu, tak i dla mnie pierwszą płytą Floydów, z którą miałem styczność, była The Wall. Kiedy to było, nie pamiętam. W roku 1987 Comfortably numb było moim ulubionym utworem i nim – jak pamiętam – świętowałem zakończenie egzaminów wstępnych do bydgoskiego I LO. Dziś mam jednak do tej płyty ambiwalentny stosunek. To, zapewne dlatego, że dzięki Tomkowi Beksińskiemu poznałem krótko później wcześniejsze płyty Pink Floyd, które w moich oczach pokazały nowe, nieznane mi dotąd, oblicza tego zespołu.

To były dość trudne czasy, dziś pewnie niewyobrażalne dla nieco młodszych od nas. Dla większości jedynym oknem na świat muzyczny były audycje radiowe. Tylko dzięki kilku zaangażowanym dziennikarzom muzycznym szersza publiczność mogła poznać płyty wielu zespołów. Przeciętnego Polaka nie było stać na kupowanie zagranicznych płyt. Niewielu miało zresztą sprzęt, na którym można by odtworzyć płytę winylową w przyzwoitej jakości (u mnie w domu stał monofoniczny adapter made in PRL, na którym strach byłoby odtwarzać dobrą płytę). Stąd wszyscy z nabożeństwem czekaliśmy na audycje Tomka Beksińskiego (Wieczór płytowy, później Wieczór z płytą kompaktową). Późnym popołudniem, codzienne we wszystkie powszednie dni tygodnia Tomek Beksiński prezentował w nich całe dyskografie zespołów, a ja - jak całe rzesze Polaków – szykowałem kasety, aby nagrać przewidzianą na dany dzień płytę. Ale i to nie było takie proste. Również kaseta była wówczas luksusem, szczególnie ta Made in Japan (sprzedając swój rower komunijny nabyłem za jego równowartość 4 nowe kasety TDK!). Przed audycją Tomka trzeba było więc czasami podjąć smutną decyzję: jaką ulubioną płytę (zapisaną na kasecie) zmazać, aby móc nagrywać płytę wybraną na dziś przez Tomka?

Tomasz Bekisiński mówił do nas swym charakterystycznym ciepłym, urzekającym głosem. Dla mnie i dla wielu moich kolegów był idolem. Wprowadzał nas w świat, którego inaczej byśmy nie poznali. Dzięki niemu usłyszałem po raz pierwszy Let There Be More Light, Saucerful of Secrets ­Carefull with that Axe, Eugenie - utwory, które wyrażają coś na tyle mojego, że byłem prawdziwie skonfundowany, że istnieje muzyka tak mi bliska.

Choć zabrzmi to dla młodszych niesamowicie, przepływ informacji był w latach osiemdziesiątych jeszcze na tyle wolny (a w bloku wschodnim jeszcze wolniejszy), że Tomek Beksiński stanowił także dla nas także okno na świat w zakresie podstawowych informacji dotyczących historii rocka i tego, co dzieje się aktualnie (poza audycjami Tomka Beksińskiego – jedyną informację na temat Pink Floyd miałem w postaci wycinka z jakiejś już wtedy pożółkłej gazety, otrzymanej od znajomego). Audycje Tomka Beksińskiego dawały porcję podstawowych informacji, którymi potem wymienialiśmy się na dużej przerwie „na skałkach” (w parku koło I LO w Bydgoszczy). To od Tomka dowiadywaliśmy się o takich niesamowitych rzeczach jak Asimuth Coordinator, czy eksperymenty Pink Floyd z quadrofonią.

Kiedy wiele lat później rozmawiałem na ten temat z Robertem Filckiem, jego odczucia były podobne. Okazało się, że Robert przechowuje w swoim archiwum kasety z kilkoma audycjami Tomka Beksińskiego. Wspólnie z Robertem postanowiliśmy podzielić się nimi z Państwem. Wydaje nam się, że dla fanów Pink Floyd mogą być one bliskie. Są one też znakiem tamtych czasów, a sądzimy, że głos Tomka Beksińskiego niesie również i dla osób, które nie wychowywały się na jego audycjach swoisty, niezapomniany czar. Robert zdigitalizował audycje Tomka Beksińskiego i w taki sposób je Państwu udostępniamy. A na zakończenie tego tekstu, jako fan Pink Floyd, nie mogę nie napisać: Wish You Were Here! - choć słowa te w odniesieniu do Tomka nabierają nowego wymiaru.

Jarek Kuropatwiński